Cotygodniowa porcja inspiracji

Cotygodniowa porcja inspiracji

Cześć Kochanie!

Piszę dziś do Ciebie niezmiernie podekscytowana a garnki za mną bulgoczą. W osobnej zakładce mam przepis na klasyczne jabłkowe chutney, przed sobą niepełną już skrzynkę jabłek od taty. W przedpokoju wielki karton pełen prezentów dla mieszkańców i pracowników schroniska w Rzeszowie, w sercu piękno ostatniej sesji naszego drogiego przyjaciela Kacpra Saramy, jaką wykonał dla schroniska w Mielcu. Obok siedzi Dawid i wprowadza mnie w tajniki jego najnowszego kulinarnego projektu, od którego aż mnie ciarki przechodzą. Wieczorem idziemy do przyjaciół kontynuować celebrowanie naszej długiej przyjaźni na drugiej w ten weekend spontanicznej kolacji…

Uwielbiam się dzielić.

Continue reading

Cotygodniowa porcja inspiracji

Cotygodniowa porcja inspiracji

Zrobię dziś wyjątek.

Zacznę pisanie cotygodniowej porcji inspiracji w piątek, a nie w niedzielę.

A to dlatego, że ten tydzień jest dla mnie najbardziej przerażającym tygodniem w historii istnienia Kulinarnych Eurek i zdaje się, że się z moim największym strachem właśnie uporałam i – chcę kuć żelazo póki gorące i – podzielić się z Tobą moimi przemyśleniami, moim strachem, no i… moim sposobem na niego. W końcu to cotygodniowa porcja inspiracji a każdy z nas ma jakieś strachy z jakimi się zmaga.

Continue reading

Cotygodniowa porcja inspiracji

Cotygodniowa porcja inspiracji

Ten tydzień to najlepszy tydzień w historii Kulinarnych Eurek. Zbiega się to z pierwszą rocznicą ich istnienia. Po trzech martwych miesiącach, od czerwca do września, kiedy nasze rankingi poleciały na łeb na szyję, udało nam się dumnie wstać. Dzięki Wam (i naszej ciężkiej ale jakże przyjemnej pracy dla Was) jesteśmy 36,884 stroną internetową w Polsce i 3,273,522 na świecie (rankingi Alexy)! W tym tygodniu mieliśmy też najwięcej wizyt od początku istnienia KE. To bardzo duże osiągnięcie dla bloga, który istnieje od roku a jest aktywnie prowadzony 6 miesięcy. Dzieje się jeszcze parę innych rzeczy, które normalnie napawałyby mnie dumą. 

A jednak nie stoję dumnie.

Continue reading

Cotygodniowa porcja inspiracji

Cotygodniowa porcja inspiracji

Dziś piszę do Ciebie z łóżka.

Po całym długim tygodniu, pełnym pracy, gotowania, poszukiwań inspiracji, emocjonowania się rozgrywkami e-sportowymi (mistrzostwa świata w League Of Legends, mistrzostwa Australii w Smite i rozgrywki w CS:GO), spotkań z przyjaciółmi (wierz lub nie, ale po raz pierwszy brałam udział w wieczorze shotów – serdecznie polecam Coctail Culture w Rzeszowie, świetne miejsce), reflekcji nad przemijaniem spowodowanej oczywiście Świętem Zmarłych, mój organizm powiedział mi dość. Mam jakieś 18 godzin, żeby postawić się na nogi i w poniedziałek wejść do biura jakby nigdy nic, zdrowa, uśmiechnięta i pełna energii.

Continue reading

Cotygodniowa porcja inspiracji

Cotygodniowa porcja inspiracji 1

Uwielbiam niedzielne brunche.

Uwielbiam.

Uwielbiam je kiedy jasno świeci słońce, dokładnie tak jak dziś i oświetla cały dom obietnicą wspaniałego dnia. Uwielbiam kiedy jest za oknem pochmurno i kiedy to to, co przygotowuję wypełnia cały dom obietnicą ciepła i wspaniałego smaku. Uwielbiam także deszczowe dni, kiedy kropke spływają po szybach i wygrywają swoje marsze i kiedy ciepło domu staje się trochę cieplejsze i bardzej doceniane a jedzenie smakuje przygodą.

Continue reading

Powrót o smaku Azji, czyli miesiąc azjatycki w Kulinarnych Eurekach

Miesiac azjatycki

Kochani!

Pisząc tego posta czuję się, jakbym dopiero zaczynała blogowanie. Tak dawno nie zaglądałam na back end naszego bloga, że wszystko wydaje się nowe i nieco nieznajome. Ostatni post… sprzed wielu, wielu dni!

Byliśmy w ostatnią niedziele na spacerze w porze obiadowej. Okolica pachniała…

pachniała tak

Maj jak Muffinka

Maj jak muffinkaMaj to miesiąc magiczny. Zbudzona do życia natura pulsuje miłością, zapachem, smakiem. To idealny czas wiosennych pikników, czyli majówek. A co może być lepsze niż piękna sceneria, ludzie, których kochamy, przyjaciele bądź rodzina, kocyk, a na nim przysmaki?!

Przysmaki, które są nie tylko wyborne, ale także wygodne, zarówno do transportu, jak i do jedzenia. Różnorodne, by każdy znalazł coś dla siebie. Słodkie dla łasuchów. I wytrawne dla tych, którzy za słodyczami nie przepadają. Pożywne, tak, by zaspokoić wzbudzony świeżym powietrzem apetyt. Spektakularne – tak, by swoją prezentacją zaskoczyć. I łatwe w przygotowaniu, by cieszyć się majówką!

Continue reading

Bałkany: Neskafa, czyli najlepsza kawa świata

Bałkany - widok

W Walentynkowy weekend powiemy Bałkanom ‘papa’. Tak, w tym takiemu widokowi z naszego podwórka. W tym 10 metrom od morza. W tym mieszkaniu w 650-letnim budynku obronnym. I prywatnej plaży. Po niecałych 2 latach życia tutaj – wystarczy! Tak, Bałkany, zdecydowanie nam Was wystarczy.

Za jednym jednak na pewno będę tęskniła… kawa… cudowna… wspaniała… zdecydowanie najlepsza, jaką w życiu piłam. Jedyna, jaką toleruję, bo kawoszką nie jestem.

Continue reading