Lista marzeń kulinarnych

Lista marzeń kulinarnych

Kiedyś, powiedziałabym, że każdy z nas ma listę marzeń do zrealizowania w czasie trwania naszego życia. Kiedyś – bo pracując jako konsultant z wieloma osobami z całego świata przekonałam się, że marzenia są dla wielu jak zabawki. Nie wypada, by dorosły człowiek się nimi bawił, a więc może ich nie wyrzucamy (w najlepszym wypadku) ale chowamy głęboko pod łóżko i nie przyznajemy się do nich nikomu, a zwłaszcza sobie samym. Możemy co najwyżej popierdolić, że mamy jakieś marzenie i jak ciężko jest je zrealizować w dzisiejszej rzeczywistości, ale nigdy nie będzie to to

Jak widzisz, mnie to rozsierdza, gdyż ja żyję marzeniami i dzięki swoim marzeniom. Nie czekam, aż ktoś je spełni dla mnie, nie czekam na poprawę sytuacji gospodarczej, nie wstydzę się ich i nie uciekam. W zamian za to żyję setkami żyć, z pasją, odwagą i świetnie się bawiąc.

Jednak ostatnio zauważyłam, że coś przeoczyłam. Zgadniesz co?

Nie mam listy marzeń jeśli chodzi o smaki, potrawy, dania, wymysły kulinarne i wybryki szalonych szefów i starych babinek spędzających całe lata w kuchni. Jak tak można? Wewnętrznie oburzona zamierzam taką listę stworzyć i Ciebie do tego też namawiam! Lista marzeń kulinarnych. Wchodzisz w to?

Zaczęłam szukać inspiracji i trafiłam na ten oto TED talk Benjamina Wallace: The price of happiness:

 

Malutki Kobe rib eye steak za $160?
Makaron z białymi truflami za $120?
Oliwa z oliwek za $33.5 za 100ml?
Kawa Kopi Luwak $600 za 450g?

Grzech kardynalny, szaleństwo czy idealny porządek świata?

Zjadłam w swoim życiu wiele dań, które w najlepszym wypadku sprawiają, że przeciętny człowiek unosi brew w zdziwieniu a w najgorszym wywołują jego pogardę i negatywną ocenę. Nie wszystko jest dla wszystkich. Do niektórych rzeczy trzeba dorosnąć, więc wcale nie dziwię się, że znajomi Benjamina nie umieli wyselekcjonować najlepszej oliwy. Zamiast tego zapewne wybrali najbardziej sobie znaną.

Uczymy się smaków, tak jak uczymy się chodzić, pływać, mówić. I tak samo jak każda inna nauka, nauka smaku wymaga uwagi, chęci i zaangażowania ze strony ucznia, a także coraz to nowych zadań i wyzwań. Dlatego też to samo danie jedzone raz może zachwycić, a powtórzone, wywołać mdłości. Gratulacje, jeśli tak Ci się dzieje, wspinasz się w górę na skali smaku Giemzy! Jeśli natomiast od dziecka jesz to samo, znasz to samo i to samo lubisz… prawdopodobnie tracisz bilet na jedną z najwspanialszych przygód życia – przygodę kulinarną!

Wracając do tematu… lista marzeń kulinarnych…

Steki z Kobe chcę, bardzo. Te prawdziwe, jedyne, krwiste, wspaniałe, pierwotne i budzące we mnie dzikość. Koniecznie! Niech spod mojego noża spłynie krew! Mniam!!  Przy okazji, Google tłumaczy rib eye steak jako stek z żeberek prosięcia. Oczywiście jest to wierutna bzdura. Polskie cięcia wołowiny wołają o pomstę do nieba, dlatego nie wydaje mi się, że mamy w naszym języku odpowiednik tego cięcia. Wygoogluj je sobie, żeby zobaczyć o czym mowa. I uwierz mi, jest wyśmienite.

Kawa strawiona i wydalona przez zwierzęta plądrujące farmy kawy, które są bardzo wybredne i wybierają tylko najdoskonalsze ziarna? Dawid pił, był zachwycony, ale nie jestem pewna, czy chętnie znów po nią sięgnie. Ja wówczas jeszcze kawy nie piłam, więc nie spróbowałam. Teraz, jak najbardziej, ale tylko bezkofeinową, bo przecież wiemy już jak naprawdę działa kawa!

Lista marzeń kulinarnych - kawa

Hm… co jeszcze? Na dziś nie mam pomysłu. Za to mam nową osobistą misję, na którą jestem bardzo podekscytowana. Lista marzeń kulinarnych ma zostać stworzona i zrealizowana! Wiąże się to z podróżami, odkryciami, dyskusjami, próbami, nowymi smakami, krótko mówiąc – przygoda. Super!!

Zostawię Cię z myślą podsumowującą TED talka.

Mózg doznaje więcej przyjemności doświadczając rzeczy eksluzywnych, wykwintnych, czy nawet tych otagowanych jako droższe. Więc czemu nie? Czemu nie zaszaleć?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.